Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oko na język - Oko na język Oko na język - Oko na język Oko na język - Oko na język

19.05.2016
czwartek

Czy prezydent ma prawo do prywatności?

19 maja 2016, czwartek,

„Jak byłem chory, przynosił mi sernik”, „Najpierw był podporządkowany mnie, potem Zbigniewowi Ziobrze, Lechowi Kaczyńskiemu, a teraz jest podporządkowany Jarosławowi Kaczyńskiemu”, „był ciepłym, ujmującym człowiekiem” – te sformułowania, pochodzące z wywiadu Jana Zimmermanna dla „Kultury Liberalnej”, krążą w internecie. Jednocześnie Andrzej Urbański, broniąc prezydenta, tradycyjnie na chłodno i z dystansem analizuje rok prezydentury.

Natychmiast rozgorzały kontrowersje na temat tego, czy prywatne informacje o głowie państwa jeszcze sprzed ubiegłorocznych wyborów są istotne dla jego oceny jako głowy państwa? Jak rozmawiać o sprawach publicznych? Czy profesor Zimmermann zachował się elegancko, czy też przekroczył granice pewnego obyczaju? Jakie argumenty w debacie publicznej są właściwe, wartościowe dla obywateli, a jakie nie?

Krótko mówiąc – czy prezydent ma prawo do prywatności?

To uruchamia natychmiast szereg innych pytań, dotyczących nie tylko prezydenta Dudy. Czy głowa państwa ma prawo do dyskutowania na Twitterze z osobami, które wybierają sobie nazwy profili niekorespondujące z powagą urzędu prezydenta? Czy wolno dyskredytować polityków ze względu na to, kto należy do ich rodzin – np. mówić, że ich rodzice współpracowali z tajnymi służbami albo że dziadkowie służyli w Wermachcie?

Dla masowych mediów nie ma nic lepszego niż polityczny skandal, najlepiej ze sprawami intymnymi w tle, choć kwestie rodziny i reputacji też chętnie są przez nie publikowane i komentowane. Nie jest tak, by dziennikarze lub widzowie patrzyli na nie bezkrytycznie. Po prostu ci pierwsi wiedzą, że podbiją w ten sposób statystyki oglądalności i tzw. klikalności, a ci drudzy po prostu nie potrafią często odwrócić od nich wzroku.

Wygląda na to, że politycy w państwach demokratycznych, którzy samodzielnie podejmują decyzje o tym, aby startować w wyborach, muszą zdawać sobie sprawę z tego, że w tym samym momencie rezygnują z własnej prywatności. Nawet więcej, bo nie chodzi tu o zwykłą plotkę, taką, jaką często powtarzamy o kolegach, szefach itd. Czyli nie chodzi o zwykłe zakłócenie sfery prywatnej i publicznej, lecz dodatkowo – wskazuje na to James Stanyer, profesor z Loughborough University, w książce „Intimate Politics” – o upolitycznienie tego, co prywatne. Istnieje jakościowa różnica między zdaniem „ciocia Hania i wujek Zdzisław mają kłopoty małżeńskie” a „Agata i Andrzej Dudowie przechodzą małżeński kryzys”.

Inne zdanie wyraża profesorka University of Pensylvania Barbie Zelizer w książce „About to Die” (2010). Dlaczego ludzie zwalniają na autostradzie, gdy widzą rozbity samochód, i zaglądają do wraku? – pyta Zelizer. To według niej nie efekt Schadenfreude, uciechy z cudzego nieszczęścia, ale moment wglądu we własną śmiertelność. Być może dokładnie to samo dzieje się, gdy zaglądamy do prywatności znanych polityków. Widzimy wówczas, że oni, tak samo jak my, są zwykłymi śmiertelnikami.

Ale czy przystoi używać prywatności jako oręża politycznego? W idealnym świecie ludzie potrafiliby zapewne oceniać politykę, odnosząc się do wartości i zasad. Ale w tym świecie, w którym żyjemy, ludzie postępują również inaczej. Możemy to potępiać, ale kto z osób śledzących życie polityczne jednak nie zastanawiał się, dlaczego Agata Duda nie towarzyszyła mężowi w uroczystościach z okazji rocznicy w Smoleńsku…? Nieobecność także ma swój wymiar polityczny.

Nie ulega wątpliwości, że za pomocą zręcznego ujawnienia skandalu w historii nie tylko III RP „ucięto głowę” wielu wartościowym kandydatom na polityków lub urzędującym politykom. Zaznaczmy jednak, że także druga strona nie jest zupełnie pozbawiona oręża. Całe sztaby wyborcze pracują, aranżując weekendowe rozrywki rodziny Obamów, konne wycieczki Władimira Putina, zakupy Davida Camerona na targu rybnym. W przypadku Polski tą drugą stroną medalu są przecież narciarskie wyczyny prezydenta RP na ośnieżonych stokach.

Autor: Karolina Wigura

Karolina Wigura, szefowa Obserwatorium Debaty Publicznej Kultury Liberalnej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Oczywiscie ze ma prawo do prywatnosci. I tylko w swym prywatnym czasie powinien sie poddawac swemu religijnemu nalogowi.

  2. Do prywatności ma prawo, do uległości i służalczości nie.

  3. Nie lubię takiego sposobu kategorycznego stawiania sprawy: „czy ktoś ma prawo do prywatności”. To jest zakałą polskiej debaty publicznej i wy wyjaławianiem umysłów.

    Każdy i zawsze ma prawo do prywatności, podobnie jak godności i innych rzeczy. U osób publicznych przesuwają się jedynie granice prywatności, ponieważ niektóre prywatne sprawy stają się mniej prywatne na publicznych stanowiskach. Choćby kwestia stanu majątkowego pretendenta. Jego sytuacja rodzinna też może być przedmiotem zainteresowania opinii publicznej, chociaż relewancja często zależy od lokalnych tradycji i zwyczajów. W jednych krajach, jak we Francji osoba publiczna może mieć otwarcie kochanki, w innych takie postępowanie prowadzi do całkowitej utraty wiarygodności i kompromitacji osoby na eksponowanym stanowisku publicznym.

    Tak więc można dyskutować o granicach prywatności polityków, ale absolutnie nieuprawnione jest odbieranie im prawa do prywatności w ogóle oraz wdzieranie się z kamerą do toalet i sypialni polityków.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Prezydent ma słuzyc Polsce, czyli narodowi polskiemu i nie tylko katolikom i nie tylko Kaczynskiemu, chociaz On niestety tez jest czkonkiem narodu. Dotychczas prezydenci oddawali legitymacje partyjne i zapominali w jakiej partii byli. Prezydenci nie podpisywali wszystkiego co im podsunieto pod nos. Kwasniewski przez to poróznił sie z Millerem a i Komorowskiego pobratymcy w kampani prezydenckiej za to nie wsparli. Duda jezeli wytrzyma psychicznie swoja prezydencje to i tak duzo bo to chyba nie jest tak ograniczona osobowosc aby tak tanczyc jak jeden dyrygent mu gra. Wszystko jedno jaki bedzie koniec ale tak bezbarwnego prezydenta Polska jeszcze nie miała. Straszno jest słuchac jak sie odwołuje na rózne wartosci Lecha Kaczynskiego, gdyby Lech zył to jego pokojówka tak by Dude za te Jego wartosci pogoniła , ze nie wiem czy na Slasku byłby w stanie sie zatrzymac.

  6. Chcemy poważnego pana prezydenta, a nie takiego, który jest bez przerwy krytykowany, a nawet obśmiewany.

    Ostatnio znakomitą ocenę pana prezydenta dał — Jerzy Urban, w tym linku jest
    to zawarte
    http://www.ipla.tv/Nie-ma-zartow-jerzy-urban/vod-6608621

    Zdobycie tych treści jest warte grzechu, poświęcenia – bo trzeba się nasłuchać
    reklam, które Polsat nam funduje przy okazji.

  7. Jeszcze raz wsłuchałem się w rozmowę: Jerzy Urban – Eliza Michalik,
    dla pani, Pani Małgorzato to zrobiłem, żeby wyłowić,co smakowitsze kawałki,
    dotyczące oceny pana prezydenta, autorstwa Jerzego Urbana, żeby nie było
    na mnie:
    „postać żałosna”…. „jeszcze bardziej , niż premier Szydło”…”zakochany we
    własnym głosie”….” prezentuje się gorzej, niż prezydent Mościcki”….
    „nylonowy człowiek”…” nie widać i nie słychać, że cokolwiek myśli”…

    Tylko tyle zdarzyłem zapamiętać, w audycji jest więcej smakowitości słownych…

    Ten kawałek wypowiedzi Jerzego Urbana o PIS, jak całości, jest wart zapamiętania:
    ” oni nie mają wyobraźni..myślą tylko na jeden ruch do przodu ”

    Plotkę o Dominice rozgłosiła Gazeta Wyborcza, żeby nie było na mnie,szeroko opisał Zbigniew Stonoga,trochę wcześniej, wisi to w internecie.

  8. Czy o prezydenturze Dudy powinniśmy rozmawiać, biorąc pod uwagę jego dokonania jako europosła, a wcześniej posła, dorabiającego w weekendy w podpoznańskiej uczelni, będącego jednocześnie na urlopie bezpłatnym na UJ w związku z pełnieniem funkcji państwowych? Ja mu to będę pamiętał jeszcze bardziej niż złamanie konstytucji, której strzec przysięgał przed Bogiem. Takie kombinowanie na poziomie budowlańca, co kradnie worek cementu, by go później sprzedać lokatorowi mieszkania spółdzielczego, które ten budowlaniec właśnie wykańcza.

  9. Oczywiscie.Chociaz tak na dobrą sprawę kązdu komuś służy,jednocześnie i jemu tez kto tam służy.Diabeł wie jak to odkryć.

  10. gdyby pan Duda byl prawdziwym mezem stanu, nikt by nie pisal, szukal czy grzebal w jego zyciu prywatnym, ale mamy prezydenta na cztery litery..
    co sie dziwic?

  11. Powiedziałbym, że zależy jaka prywatność. Znajomi mają prawo do opowieści, to od ich wyczucia zależy, co można powiedzieć publicznie, a co nie.
    Inną rzeczą byłaby wścibskość paparazzi, albo montowanie urzędnikom podsłuchów — to byłaby ewidentna ingerencja w prywatność.

  12. Pan profesor.ma tytuł profesora w.swojej dziedzinie,lecz w „dziedzinie” taktu i dobrego wychowania sporo do nauczenia mu pozostało.Wspominanie o.”serniku” to po prostu żenujące.Gest życzliwości i troski,opisywać jako negatywny przykład.Poza tym.jako profesor.dobrze pan wie.jaka jest sytuacja kadry naukowj”niższego” szczebla.Oraz ich zależność od „dobrej”woli szefa_profesora.Wstyd panie profesorze!

  13. Bardzo Mądra Kobieta Staniszkis powiedziała : „Nie mogę znieść, jak Duda ględzi na stoku. Niech zostanie instruktorem, a nie prezydentem” . A teraz oburzenie (bardzo słuszne) : Jak śmie ta Kobieta Staniszkis tak się wyrazić o Panu Andrzeju D… wybaczcie, że nie wpiszę pozostałych liter, gdyż jestem bardzo strachliwa. A tak między nami – Kobieta Staniszkis i tak przecenia Andrzeja D…

  14. Oto dowód na istnienie, moc i skuteczność Ducha Świętego: Po tym, kiedy rzecznik Andrzeja D., Marek Magierowski aka Ponury, obraził i opluł nas w „Kropce nad i”, mówiąc, że biorąc udział w manifestacjach KODu, działamy na zlecenie Putina i na jego korzyść, nie było dnia ani godziny, abyśmy nie wznosili modłów do Ducha Świętego, by go pokarał za te słowa pełne pogardy i nienawiści antypolskiej. I oto stał się cud – nasze modły zostały wysłuchane: ten jawnie nie polskiej urody „Ponury”`od pewnego czasu kuśtyka po Pałacu Namiestnikowskim z przetrącanym kulasem. Chwała Panu! A teraz równie żarliwie prosimy Ducha Świętego by sprawił, aby łysienie Andrzeja D. nabrało szybszego tempa a także by spowodował dalsze jego otłuszczanie, iżby mógł dorównać swemu filmowemu wzorcowi – Maliniakowi.

  15. Prezydent ma prawo do prywatności. Ale cechy jego osoby przekładają się na jego decyzje (bądź ich brak) istotne dla 38 milionów Polaków. Zatem każdy, z patriotycznego obowiązku, kto posiada wiedzę o cechach osobowościowych prezydenta winien to upubliczniać. To wyborcy zadecydują o ewentualnej drugiej kadencji. Aby optymalnie wybierać, trzeba posiadać wiedzę o cechach kandydatów. Zatajanie wiedzy, choćby w imię osobistej przyjaźni, byłoby jednak działaniem na szkodę Polski. Wartością ważniejszą jest dobro Polski.

  16. Wehrmachcie, a nie Wermachcie
    nie wierzę, że takie błędy językowe padają w takiej gazecie jak Polityka.

    Nie: To uruchamia natychmiast, tylko to natychmiast uruchamia
    Nie: profesorka, tylko profesor (profesorka, dyrektorka – to brzmi pogardliwie i niegrzecznie)

    Fatalna składania i styl, dwója z polskiego. Polityka, Wyborcza i Przegląd to ostatnie gazety, które czytam. Redakcjo, wyślijcie panią redaktor do szkoły.

    Oczywiście co do zakresu merytorycznego zgadzam się całkowicie. Prezydent nie spełnia swojej funkcji, jest służalczym chłopcem na posyłki. Nie zmieni tego wieczny uśmiech głuptaka. Człowiek inteligenty zauważy to bez mrugnięcia okiem.

  17. W pelni zgadzam sie z przedmowca!

  18. Odpowiadanie na twitterze na komentarze jakiś dziwnych osób nie może zostać nazwane prywatnością…Zadziwiają mnie tak ‚głupie’ wpadki. Oczywistości !

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*