Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oko na język - Oko na język Oko na język - Oko na język Oko na język - Oko na język

13.12.2015
niedziela

Horda nijakości

13 grudnia 2015, niedziela,

„Polska polityka zagraniczna ostatnich 8 lat to […] spacer durnej panienki w ciemnym tunelu. Jest tylko kwestią czasu, aż ktoś ją porządnie zgwałci. Donald Tusk i Bronisław Komorowski na co dzień wyglądają zresztą jak poszkodowane ofiary »gry za gwałt«. (…) Rządzą nami właśnie takie międzynarodowe cioty, ideowe eunuchy wykastrowane z honoru i poczucia wstydu, które tylko patrzą, jak i gdzie wyświadczyć seksualną grzeczność komuś silniejszemu (w ich mniemaniu)”. To fragment tekstu Witolda Gadowskiego „Pedagogika gwałtu” („wSieci”, nr 20, 18-24.05, s. 111), a zarazem najbardziej jaskrawa radykalizacja w tegorocznej kampanii wyborczej.

W całej kampanii jednak różnego rodzaju radykalizacji nie brakowało. We wczesnych miesiącach 2015 r., a szczególnie w maju, symboliczny spór między PO a PiS osiągnął niezwykle silny stopień. To doprowadziło do znacznego oderwania debaty publicznej od zainteresowań i kłopotów zwykłego obywatela. Podczas gdy publicyści byli zajęci krytykowaniem jednego, odpowiedniego z punktu widzenia swoich poglądów ugrupowania, ich, a także badaczy społecznych uwadze umknęło, że społeczny gniew za chwilę wyleje się inną drogą. Dyskusję o faktach zastąpiło rytualne krytykowanie przeciwników politycznych. Nie można wykluczyć, że była to jedna z przyczyn wysokiego wyniku wyborczego Pawła Kukiza i niskiej jak na wybory prezydenckie w Polsce frekwencji.

„Horda nijakości”. Prasa prawicowa o Bronisławie Komorowskim

Tygodniki „wSieci” i „Do Rzeczy” stosowały metafory i symbolikę, mające na celu dyskredytację nie tylko rządzącego prezydenta, ale przede wszystkim Platformy Obywatelskiej, którą ściśle utożsamiano z Bronisławem Komorowskim.

Pisano m.in. o „psiapsiółkach pani premier”, „funflach pana prezydenta”, środowisko Platformy Obywatelskiej określając „hordą nijakości” (K. Feusette, „Nierząd ekspercki”, „wSieci”, 26.01-01.02.2015, s. 10). Z kolei Michał Karnowski nazywał rządzących „systemem medialno-biznesowym, [który] kolejny raz próbuje zniszczyć polską spółdzielczość finansową i jej twórcę Grzegorza Biereckiego. Metody znane od lat: kłamstwa, insynuacje, manipulacje. I przemoc” (to o aferze SKOK-ów – red.; Michał Karnowski, „Atak mafii III RP”, „wSieci”, nr 11, 16-22 marca 2015 r., s. 2).

Rafał Ziemkiewicz dodawał, że „przestraszony obóz władzy jest w stanie sięgnąć po każde świństwo, by się ratować” (Rafał Ziemkiewicz, „Wściekły atak salonu”, „wSieci”, nr 13/2015, 23-29.03., s. 16-19), a stan, w jakim znajdują się politycy i zwolennicy PO, Marek Król nazywał delirium platformens (Marek Król, „Delirium platformens”, „wSieci”, nr 13, 30.03.-6.04., s. 127).

Z kolei redaktorzy „Do Rzeczy” wytykali obozowi władzy oraz jego zwolennikom, że reprezentuje „przemysł pogardy i nienawiści”, zbliżony do „wzorów mistrza Urbana”. To, zdaniem Andrzeja Nowaka, jedyna gałąź przemysłu, jaka rozkwitła pod jego rządami. „Teraz na pewno partia władzy (określam ją skrótem PO-PSL-TVN) nie jest w stanie przekonać nikogo, że służy komukolwiek poza sobą” (Andrzej Nowak, „Pojedynek nadziei ze strachem”, „Do rzeczy”, nr 21, 18-24.05, s. 22-24).

Na tym tle atakowano przede wszystkim Bronisława Komorowskiego za jego domniemane związki z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi, czyli „mroczną stronę” życiorysu. „Komorowski nie daje gwarancji suwerenności podejmowanych decyzji. (Od ponad 25 lat padają pytania o wpływ dawnych Wojskowych Służb Informacyjnych na Bronisława Komorowskiego. Nigdy nie zostały wyjaśnione w przekonujący sposób wpłaty Komorowskiego w 1991 r. dla tzw. banku Palucha, instytucji spekulacyjnej kojarzonej z byłymi oficerami kontrwywiadu”; Piotr Semka, „Dosyć!”, „Do Rzeczy”, nr 19, 4-10.05, s. 16-18. Cytat o mrocznej stronie życiorysu pochodzi z tekstu Marka Pyzy i Marcina Wikło „Co ukrywa prezydent?”, „wSieci”, nr 9, 2-8.03, s. 16-19, dokładnie brzmi on tak: „[BK] nie musi wstydzić się lat 70., 80. Natomiast 90. i późniejsze były bardzo mroczne”).

Redaktororzy tygodnika piszą także: „Można mieć wrażenie, że marszałek przebierał nogami m.in. do przejęcia kontroli nad nieopublikowanym przez Lecha Kaczyńskiego aneksem do raportu z likwidacji WSI, zawierającym rzekomo niewygodne fakty zza kulis politycznego życiorysu Komorowskiego.

Warto zwrócić uwagę na słowa zawarte w powyższych cytatach. Wszystkie te słowa wskazują na to, że mamy tu do czynienia raczej ze strategią defensywno-insynuacyjną: prezentacją domniemań niż popartymi faktami relacjami dziennikarskimi. Obrazu dopełniają okładki wyżej cytowanych tygodników z tych miesięcy, gdzie Bronisław Komorowski przedstawiany jest bądź jako usypiający podczas publicznych wydarzeń, bądź jako zawstydzony, zakłopotany, ze spuszczonymi oczami.

Kto stosuje język nienawiści. Prasa lewicowa i centrowa

Nie tylko prawicowe, ale i lewicowe oraz centrowe media przyjmują rolę strony bardziej atakowanej i odczłowieczanej przez przeciwnika. Zachowanie mediów prawicowych zdecydowanie potępiali redaktorzy np. „Gazety Wyborczej”. Trwała tam, według nich, „kampania nienawiści, w której urzędujący prezydent jest poniżany do granic człowieczeństwa”. Komentatorzy prawicowi okazywali swoje „zdziczenie”, jak Ryszard Legutko, który Komorowskiego nazwał – pisze Czuchnowski – „prostakiem”, „maestro świniowatości” i „świniowatym marszałkiem” (Wojciech Czuchnowski, „Zdziczenie poselsko-profesorskie”, „Gazeta Wyborcza”, 10.03., s. 2).

Słabego typu radykalizację można było zaobserwować w wypowiedzi samego Bronisława Komorowskiego dla „Gazety Wyborczej”, gdy polityk ten, podkreślający zazwyczaj swój cel budowania ogólnonarodowej zgody, stwierdził, że dzisiejszy spór w Polsce przebiega wzdłuż nowej linii – „Polski racjonalnej w kontrze do Polski radykalnej. (…) Polska racjonalna to Polska bezpieczna w sercu zjednoczonej Europy. Polska radykalna to Polska osamotniona na europejskich peryferiach. (…) Starcie radykalizmu widzimy też w kwestiach gospodarczych” (Bronisław Komorowski, „Polska: racjonalna czy radykalna”, „Gazeta Wyborcza”, 23.03.2015, s. 4).

Podobną logikę myślenia można odnaleźć w tekście z POLITYKI, którego autorzy przekonywali, iż jedynie Platforma Obywatelska jest dziś gwarantem utrzymania w Polsce ustroju liberalno-demokratycznego. „Platforma nie jest zwykłą partią rządzącą, ponieważ dźwiga ciężar obrony całego systemu liberalno-demokratycznego. (…) PiS nie jest zwykłą opozycją. To partia, która po zwycięstwie zamierza zmienić podstawy państwa, system wartości” (M. Janicki, W. Władyka, „Przedrzeźniacze”, POLITYKA, 28.01-3.02, s. 13-15). Redaktorzy POLITYKI sugerują zatem analogię z latami 2005–2007, gdy rządziło Prawo i Sprawiedliwość. Co prawda PiS oddało wówczas samo władzę, a dowodów na zaostrzenie jego aktualnego kursu w tekście brakuje.

Mocniej stawia to Waldemar Kuczyński: „Jest jeden obóz. Zmobilizowany, o cechach sekty – choć niezwykle szeroki. Ten obóz ma wyraźną wizję wroga. (…) Można powiedzieć, że po stronie pisowskiej objawia się naród. Po drugiej zaś – społeczeństwo. Naród jest zwierzęciem jednolitym, uszeregowanym, agresywnym i zmobilizowanym. Społeczeństwo jest rozproszone” (Waldemar Kuczyński w rozmowie z Rafałem Kalukinem, „Prezes na wojennej ścieżce”, „Newsweek”, nr 15, 7-12.04, s. 38-41).

Najsilniej stawia sprawę Adam Michnik, który w głośnym edytorialu zaraz po I turze wyborów napisał: „Demokracja bywa okrutna dla tych, którzy o nią walczyli. (…) Koalicja Dudy i Kukiza oznaczać będzie rządy Kaczyńskiego z Macierewiczem, rządy absurdu i szczujni” (Adam Michnik, „Szkoda Polski”, „Gazeta Wyborcza”, 11.05.2015, s. 1).

Nie brakowało także wysoce emocjonalnych ataków wobec samego Andrzeja Dudy i jego kampanii. „Panem Nikt” kandydata PiS nazwał Rafał Kalukin (Rafał Kalukin, „Pan Nikt i wkurzeni”, „Newsweek”, nr 17, 20-26.04, s. 26-28); ten sam dziennikarz o spotach Andrzeja Dudy na temat euro pisał, że czuć w nich „rękę Jacka Kurskiego, typowy dla niego tupet we wciskaniu ludowi odrażającej ciemnoty” (tegoż, „Cyrk polityczny”, „Newsweek”, nr 14, 30.03-06.04, s. 18-20).

Podobnie jak w przypadku prasy prawicowej źródłem dodatkowego kontekstu są okładki. Najbardziej zwróciły uwagę dwie z nich, przygotowane przez „Newsweek”. Na jednej z nich mamy do czynienia z wejściem na kolejny poziom hiperbolizacji dotyczącej katastrofy smoleńskiej. „Newsweek” przejmuje język zamachu, publikując portret Jarosława Kaczyńskiego i nazywając go „zamachowcem”. Na drugiej zabieg jest podobny – także zostaje przejęty, czy może obśmiany, język prawej strony – Jarosław Kaczyński zdejmuje z głowy maskę Andrzeja Dudy, podpis zaś głosi: „fałszerstwo wyborcze”.

„Szczujnia” i „antysemici”. Spór o „Newsweek”

Szczególnie wiele emocji wywołała biografia Andrzeja Dudy, opublikowana w „Newsweeku”, a zwłaszcza jej fragment dotyczący żydowskiego pochodzenia teścia obecnego prezydenta elekta. „Dlaczego akurat Unia Wolności? – zastanawiała się nad przeszłymi wyborami kandydata PiS dziennikarka Anna Szulc. – Czyżby wpływ na ówczesne polityczne wybory Andrzeja Dudy miał jego teść, znany poeta i krytyk literacki, Julian Kornhauser? W 1994 r. Duda ożenił się z jego córką Agatą. Julian Kornhauser, z pochodzenia Żyd, w jednym ze swoich wierszy rozliczał się z Polakami biorącymi udział w pogromie kieleckim, za co przez prawicowców został okrzyknięty polakożercą”.

W odpowiedzi na ten tekst portal braci Karnowskich zarzucił Tomaszowi Lisowi antysemityzm. Tomasz Lis bronił się, przypominając, że portal ten jest „zwany słusznie szczujnią”, zaś prawicowcy „dostali prawdziwego amoku, (…) był to amok sterowany”. Czym? Podobnie jak prawicowi komentatorzy chętnie zarzucają „salonowi”, że pragnie on tuszować afery związane z Platformą Obywatelską, choćby wymieniane wyżej domniemane związki prezydenta Komorowskiego z WSI, tak Lis zarzuca Karnowskim, że antysemitą nazwano go po to, by odwrócić uwagę od afery SKOK-ów. (Tomasz Lis, „Szczujnia walczy z antysemityzmem”, „Newsweek”, nr 13/2015, 23-29.03, s. 2-3).

W kontekście tekstu z „Newsweeka” pod koniec kwietnia wypowiedział się także Paweł Śpiewak, szef Żydowskiego Instytutu Historycznego. „Uważam, że Tomasz Lis jest antysemitą – powiedział. – Ten tekst był świadomym i politycznie wykalkulowanym użyciem antysemickich klisz. Takie zachowanie jest niegodne”. W dniu publikacji tego wywiadu Tomasz Lis zapowiedział, że pozwie Pawła Śpiewaka za te słowa.

Autor: Karolina Wigura

Karolina Wigura, szefowa Obserwatorium Debaty Publicznej Kultury Liberalnej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*